Archiwum: 2012 2011 2010 2009 2008 /b/
10.02.?? - ??.?? Wygrzebane z pendrive'a

Miałem okazję ujrzeć te śliczności niemalże równocześnie w czterech miejscach- radio, Angora, program TV i TV. Dlaczego tak szybko? Mile zaskoczony urodą i ilością podbródków postanowiłem poszukać azylu w innych mediach, niestety wszystko po co sięgnąłem atakowało mnie informacjami na temat owej czwórki pięknych kobiet. Czego się dowiedziałem próbując jeść kolację? Ano tego, że są córkami czy też wnuczkami właściciela firmy Grycan, ubierają się modnie, nie boją się być piękne*, atakują salony warszawki, mają jakieś znane stylistki, któraś chce być modelką/ tancerką/ aktorką** itd. itp.
Rozumiem że ktoś ma chęć zrobienia kariery*** i fundusze by się wypromować, ale to już lekka przesada. Równie dobrze mogli by zrobić plakat z napisem "Jedzcie nasze lody, a będziecie równie piękne jak my."
ps. Podobno "nie przejmują się niepochlebnymi opiniami", pisząc ten tekst mam nadzieję że to prawda. Zresztą... nie napisałem przecież że to krążowniki chodników z parciem na szkło.
ps2. No i mam za swoje, bogini zemsty ukarała mnie za włączenie telewizora. Jak nie reklamy, to ktoś umarł. Albo pokazują coś po czym przez miesiąc nie będę mieć apetytu. Nawet u rodziny nie można raz na dwa tygodnie zobaczyć wiadomości, no nie da się.
*cokolwiek to znaczy.
**słodki Jezu, to chyba ta najmłodsza. Biedne dziecko, za takie tuczenie rodzice powinni być karani.
***albo szukają "dobrej partii". Ciekawe kogo złapią, faceci raczej nie lecą na pieniądze.

10.02.12 - 19.05 Suplementy
Przekrętów Made in Poland ciąg dalszy- mieliśmy (mamy) środki psychoaktywne sprzedawane jako "produkt kolekcjonerski, nie do spożycia", teraz przyszła kolej
na "suplementy diety". Czym one są? Wszystkim co jest w pastylkach/ proszku i udaje lek, a nie ma (rozlazłej i niepotrzebnej średnio inteligentnemu
obywatelowi) formułki "o lekarzu". Przykład- środek na nerwy mający jakoby zawierać ekstrakt z jakiejś rośliny. Co naprawdę zawiera? Nie wiadomo,
bo jest sprzedawany nie jako lek czy witaminy, tylko jako żywność. Może to być mąka z dosypanymi środkami dostępnymi tylko na receptę i mającymi wiele
niepożądanych interakcji/ przeciwwskazań. Czy w opakowaniu z suplementem znajduje się ulotka ze składem, stężeniem aktywnych substancji, dawkowaniem,
możliwymi powikłaniami itd. itp? Nie podają tych informacji bo okazało by się, że albo a) to placebo, b) zawiera potencjalnie niebezpieczne substancje
i powinno być sprzedawane jako lek, pod ścisłą kontrolą*, c) można mieć to samo za 600-krotnie** niższą cenę (przebitka na suplementach, nie wiem jaka jest
na narkotykach, pewnie podobna).
Na co pomagają suplementy? Prościej było by zapytać na co nie pomagają. Nie pomagają na nieodpowiednią wysokość opadów
deszczu, trzęsienia ziemi i wybuchy na Słońcu. Tu pozostaje modlitwa (wspomagana suplementami oczywiście).
Bonus dla fanów suplementów: Klik!
Instrukcja:
Drukujemy i sklejamy. Następnie obliczamy należną opłatę za korzystanie z Chudimaxa FORTE:
zarobki netto-(opłaty+jedzenie)
Do "jedzenia" nie wliczamy słodyczy i alkoholi. Uzyskaną kwotę wysyłamy na budowę piramidy ku czci Xutlotetlexcoitla w Meksyku. Xutlotetlexcoitl sprawia, że w odpowiednio sklejonym
pudełku pojawiają się cudowne, niewidzialne tabletki. Jeśli po jakimś czasie nie zauważamy poprawy powinniśmy zwiększyć naszą ofiarę na rzecz świątyni.
* kto to w ogóle dopuszcza do sprzedaży? Wyczuwam zanik zdrowego rozsądku i kurczowe trzymanie się dziurawych przepisów albo/ i łapówki.
**np. można wpakować 1 kwiatek nagietka wart 0.2 grosza do 10 opakowań, każde po 10 zł. W wypadku placebo przebitka jest nieskończona, sprzedają nic za coś.
04.02.12 - 20.25 Krótki przegląd filmowy 4
Wywiad z wampirem
Pomijając ****** lektora i błędną kategorię (to nie horror)- całkiem niezły film. Większość motywów oklepanych (np. dziewczynka zainspirowana
postacią z Hellsinga, "ugryzienie by wyleczyć śmiertelną chorobę"), ale całość jest utrzymana w oldschool'owym klimacie, co ratuje film.
Nie wieje tandetą/ emo jak kilka ostatnich produkcji o wampirach które widziałem. Trochę (dwie?) nielogicznych decyzji głównego bohatera
(chociaż możliwe że ominęły mnie jakieś ważne kawałki z racji chodzenia po mieszkaniu).
Sponsoring
Filmu jeszcze nie widziałem, słyszałem za to wywiad z reżyserką tego arcydzieła. Streszczenie: "coś, no, no, coś tam, kasa, no, kasa, faceci, kobiety,
kasa, no, no". Jeśli film jest na podobnym poziomie, to zapowiada się mizerna podróbka "Mes cheres études" (które i tak było beznadziejne).
Gdzie są historie kobiet (i mężczyzn) które dzięki wsparciu bogatych (lub/ i na wysokich stanowiskach) i zabieganych facetów odniosły sukces?
Na przykład zrobiły doktorat, mają męża, dzieci, dobrą pracę? Póki co wygląda na to, że tylko certyfikowane kochanki/ żony mają prawo do portfela
faceta, a wszystkie inne kobiety za karę skończą w rynsztoku i z jakąś chorobą psychiczną. Spisek zazdrosnych reżyserek? Przeciwniczki emancypacji?
Klub junior moherów? Tyle pytań i tak mało odpowiedzi...
Season of the Witch
Ostatni w miarę normalny film z Cage'em jaki widziałem to chyba "Gone in 60 seconds", wszystkie nowsze są jakieś patriotyczno-kościelne.
Ten jest jeszcze gorszy od "Skarbu Narodów". Fabuła nie oferuje ani jednego zwrotu akcji (śmierć głównego bohatera na końcu to nie zwrot akcji),
mało lokacji/ bohaterów/ postaci pobocznych, poziom dialogów leży. Obejrzyjcie sobie "Imię Róży" zamiast tego gniota. Albo Van Hellsinga.
The Hitchhiker's Guide to the Galaxy
Angielski humor w kosmosie. 3 razy gorsze od najgorszego skeczu Monty Pythona i 7 razy gorsze od dowolnej ekranizacji Pratchetta.
Circle of Eight
Obejrzałem "wyrywkowo", kilkoro nastolatków w wynajmowanym bloku, czy coś. Ktoś umiera, ktoś uprawia seks. Nic ciekawego.
The Fourth Kind
Film a'la "The Blair Witch Project", znaczy wymachiwanie kamerą, jakieś wrzaski itd. No i oczywiście "na faktach autentycznych". Większą grozę budzi
we mnie poranna wycieczka do ubikacji.
Braveheart
Ciekawe, chyba dobrze oddane realia, są bitwy, wątek rodzinny, patriotyczny itd. no i najważniejszy argument przemawiający na korzyść tego filmu-
urodziwa księżna, zakochana w przywódcy rebeliantów.
2001 - A Space Odyssey
Jako wychowanek akademii "Star Wars, Alien & Predator" mogę uczciwie powiedzieć, że nie rozumiem tego filmu. Jest "inny" na siłę. Tak jakby ktoś
chciał żeby widz, rozszyfrowawszy jakąś scenę dwa dni po seansie miał się zachwycić nad geniuszem Kubricka. Dla mnie był nudny i naciągany.
The Hangover
Lekkie, w sam raz do obejrzenia jak goście już "odpadną" i na warcie zostanie jeszcze w miarę trzeźwa ekipa, szukająca resztek alko/ zioła.
Edward Scissorhands
Coś na okolice Bożonarodzeniowe, wpasowuje się w wigilijny klimat.
Jumanji
Pamiętam że oglądałem to jako dzieciak i bardzo mi się podobało, teraz widziałem głównie lipne efekty specjalne.
Water World
Seria "Mad Max", tyle że zamiast piasku mamy wodę. Pomijając kwestie realizmu (całe pokolenia żyjące na malutkich sztucznych wyspach, "zgubienie"
kontynentu itd.)- film dalej warty obejrzenia. Zresztą każdy go widział, jak nie w TV, to w autokarze.
22.01.12 - 20.07 Jak przetrwać w czasie "actów", "sopów" i "pipów"?- Poradnik Krakena.

W związku z niedługo wchodzącymi w życie rozwiązaniami prawnymi postanowiłem wspólnie z moim przyjacielem Krakenem zająć się problematyką wolności słowa i praw autorskich. Niniejszym, kategorycznie zabronione jest kopiowanie i przetwarzanie w jakikolwiek sposób, a także wykorzystywanie wiedzy zdobytej na podstawie lektury "Poradnika Krakena". Poradnik Krakena (TM) zawiera wskazówki czego nie należy robić w dobie nadmiernej inwigilacji i braku zdrowego rozsądku:
a) Zakładamy dwadzieścia kont na serwisach społecznościowych i wrzucamy zdjęcia jak wylewamy butelkę Coli na oryginalne płyty DVD z druczkiem RiAA. Nago.b) A teraz poradnik:
1. Absolutnie nie wolno nam tworzyć sieci VPN (Virtual Private Network, powiedzmy taki szyfrowany LAN) w celu ominięcia filtrowania treści przez dostawców internetu,
2. Karalne jest tworzenie zamkniętych sieci osiedlowych w celu wymiany plików.
3. Pomysł żeby kupić łącze "na słupa", po czym bezprzewodowo (biznesowy router, anteny kierunkowe) podzielić się sygnałem ze znajomymi, jest najgorszym pomysłem o jakim słyszałem,
4. A o uzgodnieniu sprawy ze znajomym który ma taką samą prędkość łącza i dostaniu się przez przypadek do skrzynki dostawcy już nie wspominam, to karygodne! Nie dość, że dostawca internetu umywa wtedy ręce (bo nie wie o tajnej akcji swoich klientów), to użytkownicy także (jeden nie wie co drugi pisze/ ściąga, no i to w końcu mógł być błąd montera/ dostawcy że kabelki są nie tam gdzie trzeba...).
5. Korzystanie z programów szyfrujących o wysokim standardzie (np. takich które szyfrują dane używając losowe pliki o sporej wielkości), lub aktywność mająca na celu stworzenie takich aplikacji (przeglądarki/ serwisy "w chmurze"/ p2p/ logika rozmyta) jest także niepolecana.










